Góry Stołowe 2009
Dawno, dawno temu, a może wcale nie tak dawno... no w zasadzie tylko 2 miesiące temu ;-)
W każdym razie pojechaliśmy bandą 40 Poszukiwaczy Przygód w Góry Stołowe...
Ugościł nas piękny ośrodek w pobliżu Kudowy Zdroju – Słoneczna Zagroda. Miejsce naprawdę urocze, z mnóstwem trawy, boiskami, a nawet basenem (trochę zarośniętym, ale kaczki się kąpały ;-)
W planach mieliśmy poznać "krainę Narni" - bo w tych przedziwnych górach kręcono film "Opowieści z Narni". Żeby się lepiej wczuć w klimat, wychowawcy czytali dzieciom codziennie bajkę na dobranoc, pt... no jaki mógł być tytuł? Oczywiście "Opowieści z Narni" ;-) Pomysł stał się hiciorem i okazało się, że dzieci z pokolenia telewizyjno-komputerowego uwielbiają czytać książki (albo przynajmniej ich słuchać).
W ramach wędrówek górskich odwiedziliśmy Szczeliniec i Błędne Skały, oraz Czeskie Skalne Miasto.
Na Szczelińcu Sawik i Szyna nauczyli się latać! A w Czechach dopadł nas Jożin z Bażin, ale okazał się bardzo miły dla turystów ;-)![]()
Na górach się nie skończyło. Napadliśmy też na kopalnię złota w Złotym Stoku, ale pani przewodnik szybko opanowała napastników (a kilku licealistów chyba nawet lekko oczarowała ;-) Obowiązkowym punktem programu była oczywiście pijalnia wód w Kudowie Zdroju, gdzie niektórzy ze zdziwieniem zauważyli, że zdrowa woda mineralna może śmierdzieć jak zgniłe jajo :P
W naszym ośrodku była też inna kolonia, z którą się zaprzyjaźniliśmy i wspólnie urządziliśmy Dance Party (a nawet dwie). Zabawa
była do późnej nocy, a że śniadanko przygotowywali nam codziennie Nocne Marki (w ramach kary za nielegalny nocny wypadzik poza pokój), reszta mogła spokojnie balować, nie martwiąc się o poranną pobudkę.
Byliśmy też w nietypowym muzeum. Nazywało się Szlak Zawodów Ginących. Zobaczyliśmy tam, jak się robi garnki z gliny i jak się piecze chleb i jak prawdziwy kowal kuje prawdziwą podkowę. I widzieliśmy starodawną pralkę (czyli miskę z tarką) i wiatrak zwiedziliśmy i jeszcze parę innych ciekawych rzeczy, które ludzie miasta, tacy jak my, rzadko widują (sam xTomek przyznał, że pierwszy raz w życiu widział "na żywo" kowala i jego pracę).
Ale oczywiście oprócz atrakcji były też klimaty rekolekcyjne, bo w końcu to "Wakacje z Panem Bogiem". Odprawialiśmy Mszę Świętą w różnych miejscach, czasem w pięknej zieleni na górskiej łące, a czasem pod daszkiem w naszym Ośrodku. W niedzielę poszliśmy do Kudowy do kościoła, jak każdy porządny chrześcijanin i przy okazji zwiedziliśmy słynną Kaplicę Czaszek – zbudowaną 200 lat temu po wielkiej zarazie przez jednego księdza. Kaplica cała jest "wyłożona" ludzkimi czaszkami, a w podłodze jest wejście do krypty, w której jest ich jeszcze więcej. Widok dość hmmm... makabryczny, ale siostra zakonna, która nas oprowadzała opowiedziała nam to wszystko tak pięknie, że nawet najmłodsi się nie bali ;-)
W ramach kolonijnych atrakcji były pogodne wieczory, z mnóstwem gier i zabaw, i ognisko z pieczeniem kiełbasek, i urodziny Tosi,
z urodzinowym tortem oczywiście, który został pochłonięty w 50 sekund, no i zabawy w komandosów, które wywróciły ciszę Ośrodka "do góry nogami", a to dlatego, że nagle na wszystkich trawnikach i między wszystkimi drzewami pojawili się walczący ze sobą "żołnierze", w dodatku usilnie przetrząsający teren w poszukiwaniu flagi przeciwnika. No się działo! Szpital polowy miał pełne ręce roboty przy... zawiązywaniu wełnianych oznaczników, oznaczających "życie" :D
Po dwóch godzinach takiego "wycisku" wszystkie dzieci grzecznie zasypiały, a wychowawcy mogli wreszcie nacieszyć się ciszą (zakłócaną od czasu do czasu przez Nocnych Marków, którzy jednak w ramach rekompensaty już od 7 rano z "radością" szykowali śniadapki, czyli kanapki na śniadanie – dali radę, w końcu każdy z nich jest hardcorem ;-)
Pięknie było w te wakacje. Tak pięknie, że xTomek myśli, co by jeszcze raz w to samo miejsce jechać.
A zatem, kto wie, być może do zobaczenia w Słonecznej Zagrodzie!