W naszym biurze pielgrzymkowym w Częstochowie jest taka zasada, że każda pielgrzymka ma dwóch przewodników - jeden świecki - ten od historii, od "kościół z VI wieku", od "artysta chciał przekazać" i "droga wycieczko, przechodzimy dalej" ;-) 

a drugi duchowy czyli ten od "Pan z wami" i "a teraz posłuchajmy, co w tym miejscu się wydarzyło w Ewangelii". Chodzi o to, żeby pielgrzymka była pielgrzymką, a nie tylko wycieczką :-) Miałem kolejną okazję być znowu przewodnikiem po Ziemi Świętej, tym duchowym. Tym razem byliśmy z grupą także w Jordanii... ale po kolei.Co zobaczyć można w Ziemi Świętej, to znajdziecie w poprzednim artykule z przed roku: Izrael 2008

Kiedy jedzie się w jakieś miejsce po raz kolejny, zupełnie inaczej patrzy się na otoczenie (przede wszystkim nie ma się już tego charakterystycznego "wytrzeszczu oczu" :-) Tym razem zatem wytrzeszczałem oczy w innym celu - chciałem wyłapać klimat i osobliwości.
Izrael jest dość specyficznym krajem. Niby wszystko ładnie-pięknie, bo autostrady, wieżowce, nowoczesne centra handlowe... ale gdzieś tam w tle ciągle ten nieszczęsny konflikt Żydów z Palestyńczykami - jedni twierdzą, że wrócili do swojej ziemi ojczystej, a drudzy, że przyjechali okupować. Dogadać się im ciężko, bo arabska wybuchowość znana jest na całym świecie, a i żydowska upartość też ;-) Na każdym niemal kroku, na każdej ulicy przypomną ci o tym uzbrojone po zęby patrole - zwłaszcza w Jerozolimie. Policja, wojsko (do którego idą obowiązkowo wszyscy Izraelczycy - i kobiety i mężczyźni), na drogach, co jakiś czas "check-pointy" - niby nic, ale wrażenie jest przedziwne. Paradoksalnie, dzięki temu można się poczuć bezpiecznie, nawet w nocy. Jedynie fajerwerki świąteczne czasem napawają lekkim lękiem, bo nigdy nie wiesz, czy to przypadkiem nie strzelanina.

Proście o pokój dla Jeruzalem, niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują!
(Psalm 122)

W języku hebrajskim Jeru-Szalaim znaczy „miasto pokoju”. Słowami psalmu 122ego, od prawie 3000 lat, modlą się pielgrzymi przybywający do Świętego Miasta – Jerozolimy. Kiedyś śpiewali je wchodząc po stopniach do Świątyni Jerozolimskiej, po której dziś został już tylko jeden kawałek ściany, tzw. „ściana płaczu”. To właśnie przy niej pobożni Żydzi z najróżniejszych odłamów i gałęzi judaizmu modlą się zapewne także o pokój dla tego podzielonego miasta.
Mają na sobie charakterystyczne nakrycie głowy – kipę (zwaną też mycką lub jarmułką), oznaczającą szacunek, a także chustę talit (lub tałet), którą zakrywają głowę lub ramiona, budując w ten sposób symboliczny „namiot spotkania”.

Mojżesz zaś wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem
(Wj 33,7)

Do czoła i ramienia przywiązują filakterie – pudełeczka z umieszczonym wewnątrz tekstem najważniejszego przykazania. Filakterie są przywiązane za pomocą rzemienia, który opasuje potem klatkę piersiową (symbol Słowa Bożego, które ma przechodzić z rozumu do serca), a dalej ramię, aż do palców (symbol wprowadzenia Słowa w czyn).

Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach.
(Pwt 6,4-9)


Kiwając się charakterystycznie zapewne modlą się też pobożni Żydzi o odbudowę Świątyni, którą zburzyli Rzymianie w 70r. n.e. (jako karę za bunt żydowski). Niestety odbudowa ta na razie nie będzie możliwa, bo w tym samym dokładnie miejscu stoi obecnie tzw. „Kopuła Skały”. Jak wierzą muzułmanie, do których należy dziś plac świątynny, w tym miejscu Abraham został wystawiony na próbę i złożył w ofierze swojego syna Izmaela (sic! – nie Izaaka, jak wierzą chrześcijanie i Żydzi). Tuż obok stoi meczet Al-Aqsa, czyli „najdalszy”. To do niego wg niektórych komentatorów Koranu został przeniesiony Mahomet w czasie jednej ze swoich wizji.

[Allah] przeniósł Swego sługę [Mahometa] nocą ze Świętego Meczetu do najdalszego meczetu
(Koran, sura 17)

Po dawnej świetności Świątyni została zatem jedynie makieta umieszczona w muzeum, całkiem niezła, sami przyznacie?

A na deser jeszcze klimacik starego miasta w Jerozolimie - podzielonego zresztą na strefy wpływów. Sceny ze strefy muzułmańskiej są dla nas, europejczyków chyba najciekawsze: transport chleba do piekarni, sklep z warzywami, pani sprzedająca liście winogron, z których ktoś pewnie na obiad zrobi pyszne gołąbki w liściach winogronowych.


Kolejne „wytrzeszczanie oczu” zafundowałem sobie w Jordanii. Kraj dość specyficzny, ale powiedzieć o nim „ciekawy” to maleńka przesada. Ciekawa jest tam kultura i klimaty beduińskie, to fakt. Już na samej granicy uderza wszechobecna (dzięki billboardom), uśmiechnięta twarz króla Jordanii w każdej możliwej postaci: z żoną, z dziećmi, w mundurze, w garniturze, w tradycyjnej, beduińskiej kufija (znanej u nas raczej jako „arafatka”) i bez niej. Króla kochają tam wszyscy (my oczywiście też go pokochaliśmy ;-)
Wszyscy też kochają tam drogi. Wszystko musi być przy drodze – hotel, restauracja, park, nawet obóz harcerski buduje się pomiędzy rozjazdami autostrady. W sumie to nic dziwnego – pustynia stanowi 90% tego kraju, więc atrakcją nie jest cisza i spokój dzikiej przyrody ;-) ale raczej cywilizacja i jej główna oznaka, czyli droga. Ot, beduińska mentalność.
Z turystycznych atrakcji (poza pustynią oczywiście) jedyną naprawdę wyjątkową jest Petra. Starożytne miasto zbudowane w skałach w długim wąwozie. Swego czasu rozreklamował je Indiana Jones poszukując Świętego Grala.

Jordania jest krajem muzułmańskim, ale nie jest to islam tak bardzo radykalny, jak np. w Arabii Saudyjskiej. Tu kobiety nie muszą nawet nakrywać głów, choć oczywiście wiele z nich tą islamską tradycję pielęgnuje. Jedno, co trzeba Jordańczykom przyznać, to fakt, że każdy spotkany tambylec jest niesamowitym patriotą. Każdy dwoi się i troi, żeby opowiedzieć o swoim kraju jak najwspanialsze historie i rzeczywiście, trzeba przyznać, są bardzo dumni ze swojej ojczyzny. Siłą rzeczy porównywaliśmy te postawy do naszych, rodzimych, no i cóż… pozwolę sobie zostawić to bez komentarza ;-)

Można by i pewnie dużo więcej jeszcze pisać, ale i tak mi się ten artykuł trochę długi zrobił, więc zakończę tradycyjnym: „I ja tam byłem, piwo bezalkoholowe piłem. I na tym koniec i bomba! Itp. Itd.”

 

Komentarze 

 
#2 2010-06-13 15:27
Super zdjęcia! I ciekawe historie :)
Ale ten obóz przy drodze to mnie zaskoczył! Podrowienia
Cytować
 
 
#1 2010-05-17 15:06
Pielgrzymka do Ziemi Świetej jest ogromnym przeżyciem, ja byłam w listopadzie 2009r. i pojechałabym jeszcze raz, może kiedyś się uda. Pozdrawiam serdecznie.
Nowa szata grafiaczna jest super
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Facebook: podziel się
Odsłon : 125413
Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości 
Pomoce:
Kontakt