W zdrowym ciele - zdrowy duch
W zdrowym ciele - zdrowy duch - pod takim hasłem zorganizowaliśmy z naszą studencką ekipą festyn parafialny. No może słowo "festyn" to duże słowo... To były raczej badania profilaktyczne z zabawami dla najmłodszych. Jednym słowem sprawdzaliśmy, czy Parafia jest zdrowa ;-)
Na naszej tzw. "patelni", czyli placu obok kościoła (latem nagrzewa się do temperatury umożliwiającej niemal zrobienie jajek sadzonych - stąd nazwa), no więc na Patelni rozstawiliśmy stoliczki, a na nich przeróżne tajemnicze sprzęty medyczne. Studenci i studentki zajęli się badaniem ciśnienia, poziomu cukru, grubości tkanki tłuszczowej, itp. itd (żeby nie było - to wszystko ma swoje fachowe określenia, ale coś pamięć mi zawodzi - to pewnie przez sesję).
Oczywiście każdy mógł porozmawiać z przyszłą panią doktor, a nawet wpisać swoje dane do bazy danych, nad czym czuwali ci mniej zorientowani w medycynie, choć przyznacie, że miny mieli bardzo profesjonalne ;-)![]()
W czasie, kiedy starsi stali sobie grzecznie w kolejce do kolejnych etapów badań, najmłodsi dowiedzieli się conieco o działaniu witamin. Oczywiście, żeby nauka była przyjemna i nie poszła w las, trzeba było zrobić to w formie zabawowej i zabawnej.
Głuchy telefon, witaminowe "klasy", warzywne "pudełko tajemnic", no i oczywiście gimnastyka zdrowotna - słowem maluchy miały co robić (a Martyna i Kasia - odpowiedzialne za tą część akcji - też się nieźle namachały)
Maciej przygrywał wszystkim na skrzypkach, a potem chował się w zieleninie (zdaje się, że przed fankami, albo policją - tego nie wie nikt).![]()
Ja też się dałem zbadać, a co! A potem wczułem się w rolę i ponoć nawet ze stetoskopem mi do twarzy ;-)![]()
Generalnie akcja była zabawna, sympatyczna, pożyteczna, no i przede wszystkim dobrze się przy niej bawiliśmy, co chyba widać na zdjęciach.
Kto wie, może stanie się to coroczną tradycją w naszej parafii. W końcu połowa studentów z naszego DA to medycy.
Komentarze