Poprzedni artykuł był redakcyjym skrótem pełnego tekstu autorstwa Boba.
Ponieważ Bob zaprotestował przeciwko skracaniu jego tekstu, zamieszczamy pełną wersję ---> TU <---

A poniżej kilka rad praktycznych od xTomka:

Relacje, które znaleźliśmy w Internecie na temat Piławy oraz parę filmików na Youtube, sprawiło, że wśród załogi powstał cichy protest w stylu „To dla nas za łatwe!!”. Innymi słowy byliśmy nastawieni na płynięcie w stylu „Karaiby, panie!”

Rzeka Piława jest rzeczywiście łatwa, co nie znaczy, że nudna. I tu chyba kryje się cały jej urok. Spośród tych wszystkich rzek, którymi przepłynąłem (a były to: Wda, Brda, Drawa, Słupia i Piława) pod względem piękna Piława jest stanowczo w czołówce! Naprawdę koniecznie trzeba nią popłynąć! Przecudna, jeśli chodzi o przyrodę, czystość, malowniczość, no, po prostu „miodzio”. A do tego niezbyt trudna. Słowem dla początkujących – ideał, dla zaawansowanych – obowiązkowa w „karierze”.

Nasz spływ trwał 11 dni, choć tą rzekę spokojnie można „zrobić” w 5 dni (a niektóre internetowe relacje mówią nawet o 3). Jednak my nie chcieliśmy jej po prostu „zrobić”, tylko się nią nacieszyć i przeżyć też rekolekcje. A na rekolekcje jest idealna również: to ostatnia rzeka, którą płynął Karol Wojtyła zanim został papieżem! W tym roku była beatyfikacja JPII, więc można się domyśleć, że mieliśmy szczególną intencję „spływowo-rekolekcyjną”.

Oto nasza trasa:

1 DZIEŃ: PKP do Czaplinka, dalej busem do Sikor (ok. 10km)

2 DZIEŃ: Sikory – Borne Sulinowo (22 km, w tym 20km jeziorami :-( MASAKRYCZNY ODCINEK! Można go skrócić do 17km i zatrzymać się na polu biwakowym w Liszkowie (przy ujściu z jeziora Pile). Z Bornego Sulinowa i tak trzeba się potem cofnąć te 5 km. Jednak warto je odwiedzić. Po pierwsze: pole namiotowe jest „cywilizowane” (i mam tu na myśli: toalety, prysznice, boisko, wiata kuchenna sztuk 3 itp.), a po drugie: Borne Sulinowo to miasteczko, które ma zaledwie 20 lat, bo wcześniej było super tajną, pilnie strzeżoną, bazą wojsk radzieckich. Jest klimat! ;-)

3 DZIEŃ: odpoczynek w Bornym Sulinowie. Niektórzy zaczynają spływ z tej miejscowości. Może to i łatwiej (o te 22 km), ale szkoda ominąć zarąbistych kanalików, którymi połączone są jeziora na trasie Sikory-Borne. No i w końcu płyniemy całą rzeką, czy nie? ;-)

4 DZIEŃ: Borne Sulinowo – Zalewy Nadarzyckie (24 km, w tym 16km jeziorami i rozlewiskami). Przenoska: 40m. Przepiękny odcinek! Momentami drzewa i Zalewy zlewają się w jedno i nie wiesz, czy płyniesz w lesie, czy to las rośnie w jeziorze!

5 DZIEŃ: odpoczynek na polu namiotowym nad Zalewami Nadarzyckimi. Pełna cywiliza, nawet sklepik z artykułami „pierwszej potrzeby” (chleba nie ma!) :P Gra terenowa w pobliskich bunkrach.

6 DZIEŃ: Zalewy Nadarzyckie – Szwecja (20 km) 2 przenoski (50m + 20m) W Szwecji nocowaliśmy na polu namiotowym „Biała kładka” – za wsią, łatwo poznać, po… białej kładce ;-) Bardzo fajne i cywilizowane pole, a także przemili właściciele.

7 DZIEŃ: Szwecja – Zabrodzie (13 km) – pole namiotowe nad zalewem. Oczywiście nie zaznaczone w przewodniku „Pascala” ;-) Cywilizowane i warte pozostania na dłużej. W pobliżu hodowla pstrągów! Powiem szczerze – w życiu nie jadłem tak dobrze przyrządzonego pstrąga! Niedrogo i z dowozem na pole. Tel. 608 517 929. Polecamy!

8 DZIEŃ: SPŁYW RURZYCĄ! Potrzebny transport kajaków i ekipy, ale warto! Króciutka rzeczka, jednodniowa, zapewne specjalnie nikt tam przez pół Polski się nie będzie „telepał”, ale „przy okazji”, czemu nie? Byłoby grzechem nie skorzystać!

9 DZIEŃ: pełen chill-out w Zabrodziu

10 DZIEŃ: Zabrodzie – Krępsko (14 km, w tym 4 km POD PRĄD rzeką Gwdą!) Przenoska 50m. Niestety nad jez. Dobrzyckim, tam, gdzie kończy się Piława, nie ma pola namiotowego. No, chyba, że ktoś od razu wsiada w busa i do domu. Ale my mieliśmy inne plany. Nocleg w Krępsku to kolejny polo-namiotowy full wypas, choć niestety ma ogromny minus – w pobliżu jest krajowa 11-tka Poznań-Koszalin. W niedzielę dało się znieść, ale w poniedziałek rano obudziła nas brutalnie „cywilizacja”.

11 DZIEŃ: czas do domu czas. Busem do Piły na PKP (ok. 15km)

I jeszcze, jak zawsze:

Co zabrać ze sobą?

Należy przede wszystkim pamiętać o surowych warunkach, w jakie się udajemy i o ograniczonej przestrzeni bagażowej w kajaku. Wszystkie rzeczy (zwłaszcza pieniądze i dokumenty) powinny być zabezpieczone przed wodą. Zabezpieczamy workami nie tylko cały plecak "z zewnątrz", ale także poszczególne rzeczy wewnątrz plecaka, tak, aby w razie przedarcia worka zewnętrznego, przynajmniej część rzeczy pozostała sucha!!! Należy być gotowym zarówno na prażące słońce jak i na deszczowe, zimne dni.

A oprócz tego:
karimata, śpiwór, namiot, ciepły sweter, peleryna przeciwdeszczowa, środek na komary, kuchenka gazowa, menażka, kubek metalowy, widelec, łyżka, nóż, termos (może się przydać, jeśli będzie zimno lub deszczowo), ścierka, ręcznik, proszek do prania, papier toaletowy, plaster na odciski, latarka (najlepiej czołówka), klamerki (i sznurek na linki), klapki, kąpielówki, czapka przeciwsłoneczna, okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem UV, igła, nici, zapasowe worki na bagaże (szybko się drą!), cukier, herbata, kawa, sól, przyprawy, chusteczki odświeżające i guma do żucia (zestaw "przetrwania" przy braku cywilizacji ;-) przybory toaletowe.

Ahoj!
xTomek.

 

 

Komentarze 

 
#2 autor 2011-09-12 00:30
thx Martuśka! :) już poprawione
Cytować
 
 
#1 MartuśKa. 2011-09-11 19:20
No tak jak pisałam wcześniej... nie Różyca a Rurzyca się księdzu zapomniało
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Facebook: podziel się
Odsłon : 128356
Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość 
Pomoce:
Kontakt