o telefonie do piekła
Zamawia prezydent Obama rozmowę telefoniczą z Piekłem. Gada, gada, po kilku dniach przychodzi rachunek na bajońską kwotę.
Zamówił także premier Putin, bo co, ma być gorszy? Gada, gada, gada, gada... Przyszedł rachunek na kilkanaście rubli.
Zdumiony dzwoni na centralę z zapytaniem co on tak tanio, a Obama drogo?
- Bo ze Stanów do Piekła to międzynarodowa, a z Moskwy to miejscowa...