Pierwsza miłość
Między księżmi jest takie określenie dotyczące pierwszej parafii, tej, do której się przychodzi tuż po seminarium. Nazywamy ją PIERWSZĄ MIŁOŚCIĄ :-) Przykro mi, że w tym momencie rozczarowałem tych, którzy spodziewali się tu znaleźć zdjęcie jakiejś fajnej brunetki czy blondynki. Sorki... moją pierwszą miłością jest SZCZECIN :D
To co w Szczecinie się działo przez 4 lata mojego duś-pasterzowania znajdziecie tu:
Ale cóż, tak to w życiu księdza bywa, że "Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by mógł głowę oprzeć" (Mateusz 8,20) i chyba te słowa Jezusa w takich momentach, jak pożegnanie, najbardziej docierają...
Nie płacz, że coś się skończyło... ale uśmiechnij się, że ci się przytrafiło :-)
W myśl tej myśli zrobiliśmy pożegnalną dyskę :-)
A na sam k
oniec zagraliśmy cooltowy meczyk (Wikary w nowej koszulce-prezencie z numerem 69 - tak bardzo coniektórych gnębiłem za zamiłowanie do tego numeru, że w końcu dostał mi się w prezencie ;-)
I choć pogoda w Szczecinie była tego dnia taka, jak w wielu sercach (i oczach też), to jednak dała nam na koniec taki piękny znak nadziei...
Kto raz przyjaźni poznał moc
nie będzie trwonił słów
przy innym ogniu, w inną noc
DO ZOBACZENIA ZNÓW...
by xTomek SAC
by Kropka:
Dowiedzieliśmy się 25 czerwca. Po mszy. Chciał, żebyśmy dowiedzieli się o tym od Niego, bo jak to powiedział "Jestem wam to winien. To wy byliście najbliżej mnie"
I usłyszeliśmy tylko: "Przenoszą Mnie do Poznania. No ale to niedaleko, wiec pewnie będziemy się widywać". Niby powiedziane z uśmiechem... ale łzy same cisnęły się do oczu.
Na początku, było ciężko, ale później doszliśmy do wniosku, ze nie ma się czym martwić, bo mamy przecież jeszcze całe wakacje, które wykorzystamy najbardziej, jak tylko się da. No i chyba się udało ;) bo wakacje były chyba najlepsze, z tych wszystkich naszych wspólnych ;)
Niestety, wielkimi krokami zbliżał się koniec wakacji i rozstanie z naszym Wielkim Skarbem, i Przyjacielem, jakim jest dla nas ks. Tomasz.
26 sierpnia była BIG impreza pożegnalna. Ostatnia, podsumowująca wszystkie, i chyba najlepsza z nich! Co prawda nie obyło się bez wzruszeń i łez, kiedy dziękowaliśmy MU za to, że był (swoja drogą, ta koszulka z TYM wspaniałym numerem chyba na zawsze nam wszystkim wyryje się w pamięci ;)) a w tle leciała piosenka, która już zawsze kojarzyć nam się będzie z Nim, to mimo wszystko bawiliśmy się naprawdę bardzo dobrze.
27 sierpnia była msza pożegnalna, na której zaśpiewaliśmy mu razem z zaprzyjaźnionym zespołem z parafii oo. Redemptorystów i to właśnie w jej trakcie zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak bardzo będzie nam GO brakowało. Że już nie usłyszymy Jego głosu mówiącego dziecięce kazania. I że po prostu już go nie będzie.
Później odbył się jeszcze OSTATNI mecz.
A w poniedziałek ostatnie wspólne chwile. I chociaż każdy wiedział, że rozstajemy się, uśmiech nie znikał nam z twarzy, bo wiedzieliśmy, że przecież "nie mówimy żegnaj, tylko do zobaczenia"
Przyjacielu... chcę zostać z Tobą, przy Tobie chcę być
I nie trzeba... bym mówił coś, wystarczy byś był
Chce być z Tobą... gdy jest mi dobrze i kiedy mi źle
Przyjacielu... otwieram przed Tobą serce me...
Dziękujemy!
Redakcja, czyli Kropka inaczej ;)