|
|
|
|
W
Puszce wiosnę (z) łapali...
czyli zew natury i IRPDA 2
W
KOŃCU WIOSNA! |
|
by PAuliNa BrATek |
Akt I prZzz..ebudzenie
Scena 1. Być albo nie być
Sobotni poranek. Budzik. I tu zawsze rodzi się dylemat
(czyt. „ból” egzystencjalny): jeszcze 5-cio minutowa
drzemka? Jeszcze chwilunia...?
Ale nie tym razem!
Scena 2. zgaduj zgadula
Promyki słońca, przecierające niebo od samego rana,
doprowadziły niczym gwiazda betlejemska 11-tu nas na dworzec
PKP. Najpierw w małym rozproszeniu trwało zgadywanie: czy Ty
to Ty, czyli tak jak ja - IRPDA? Po
czym nadszedł Pasterz nasz - xTomek i nikt nie miał
wątpliwości, że to dobre miejsce i czas, na dobry początek
przygody :-)Scena 3. wyścig z czasem
Po drobnym zaopatrzeniu się w małe-co-nieco, w pełnoserwisowych dworcowych piekarniach i automatach z kawą,
przyszedł czas na zakup biletów. Niby nic, a jednak! Skoro
grupa, to grupowy! bilet, wiadomix ;-) I wszystko byłoby
normalne gdyby nie fakt, że mając kilka, może naście minut
do odjazdu, trzeba mieć niebywałe szczęście, by skombinować
bilet grupowy "od ręki". Ale innego wyjścia nie było! xTomek
pomknął do kasy biletowej, a my z prędkością światła
pilnować pociągu, by bez nas nie ruszył. Chwile napięcia,
niepewności i w ostatniej minucie chwila triumfu! Ksiądz na
pokładzie! Jak się okazało, niektórzy pracownicy PKP mają
umiejętności pracy z kosmiczną prędkością. Bilet grupowy
mamy! Ruszamy!
Akt II Ladies and gentelmen... Puszcza Zielonka WELCOME!
Scena... oj niejedna! :D
|
"Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!
...
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!" |
|
| |
|
|
|
| Prawie jak u pana Tuwima, nasza
ciuchcia XXI wieku – szynobus ;-) dowiozła nas w spacerowej
prędkości do Łopuchowa. Od początku wyprawy, mimo że w
sprzęt obronny (czyt. broń) byliśmy zaopatrzeni, zawołaliśmy
do naszych Bodyguardów Stróżów, co by nas strzegli i z
towarzyszką mapą ruszyliśmy w Puszczy uroki! A wrażeń już od
początku można było łapać wiele! Chociażby rozkoszny zapach
wiosennej świeżości powietrza o poranku, czy promyków
słońca, ściągających z nas powoli warstwy ubrania... i las,
wprawdzie jeszcze o wiosny zieleń walczący dzielnie, z pojesiennymi liśćmi, ale też zaskakujący pięknem budzącej
się wiosny. |
| |
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
| Panowie, co rusz "dbający" o
czujność i poczucie wspólnoty pań, odkryli gromadę
fiołków przedziwnych! Ale jeszcze przyjemniejszym było
napotkanie jeziora, jednego z wielu tam, w tym wypadku jez.
Leśnego :-) Tu pierwszy postój miejsce miał! I pierwsze
śniadanie było, pierwszy łyk kawy z termosu, pierwsza fota
nasza i... tak wzmocnieni ruszyliśmy dalej, mijając po
drodze rybaków wielu, bo szlaku przed nami było jeszcze
sporo. Nie sposób wyrazić słowami tego, co dotykaliśmy w
realu - rozkoszny zew natury! |
| |
|
|
|
|
Ciekawym zjawiskiem było to, że
modlitwa, najpierw różaniec wspólnie odmawiany, nakręcała
pielgrzymkowe tempo w nas, które wskazane było raz po raz
;-) Fajne jest to, że nie tylko rozmowy i poznawanie
drugiego człeka w drodze, ale też i modlitwy czas, może tak
pozwalać doświadczać obecności drugiego obok! |
| |
|
|
|
| Przez pewną chwilę przygody
otoczyliśmy się też mydlanymi bańkami! Kolorowymi i przez
wiatr do nieba śmigającymi! O radości! ;-) Aż w końcu
nastała upragniona chwila! |
|
| |
|
|
|
|
Najpierw z górki, po lewej
jeziorko kolejne, potem chwilę pod górkę, wokół kilka
gospodarstw miniętych, swojski zapach i wzgórze! Tu
zatrzymaliśmy się na kolejny postój. To był czas smakowania
kiełbasek z ogniska, które panowie rozpalili z niebywałym
sprytem w fioletowym oparciu ;P |
| |
|
|
|
| A gdy głód został zaspokojony,
a nawet zadowolony, przyszła rozkosz opalania, albo na
huśtawkach się huśtania. Panowie zaś poszli na polowanie! I
nie zawiedli nas, bo złapali w puszce żubra 6%-owego celnymi
trafieniami! :D |
| |
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
Ruszyliśmy dalej, by
przyjemności łapać w pełni i słów by trzeba było sporo, by
opisać przygody dalszy ciąg... ale było mega wporzo!
miejscowe ule i to, że nowy szlak;
stąpanie wokół Klasztornych Modrzewii, ot taki
Rezerwat Przyrody
wspinanie się na leśną ambonę i to wcale nie ksiądz ;),
czy powalone drzewo na drodze – mała przeszkoda;
panowie, co traktorem nas dogonili;
baziowy krzak oskubany przez nas i Tuczno! |
| |
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
AKT III nieostanie
pożegnanie
Scena 1. udało się!
Tuczno i miejscowy PKS Koziegłowowy czekał na nas,
rozwalonych i odpoczywających przy leśnym skraju lasu.
Scena 2. cytrynowe ciasteczka
smakowo (special thx for Kasia S. od
nas jedzących :D - przyp. red.)
Scena 3. upchaj się
Pełen zaskok na widok ludu garnącego się do autobusu!
Miejsca po brzegi wypełnione, zwłaszcza przez babcinki i
dziadki, którzy w Puszczy Nordic Walking uprawiali!
Szok, ja też tak chcę na stare lata! ;P Ale i my, choć w
małym autobusowym rozproszeniu, na szczęście zmieściliśmy
się.
AKT IV pozytyw zadziwienia
Scena 1. The end
I tak, po niecałej godzinie drogi, dotarliśmy zadowoleni do
Poznania.
Scena 2. refleksyje własne
Przypuszczał by kto, że tak niewiele potrzeba, by tak wiele
dostać! Łapanie wiosny w tak przyjemnym otoczeniu i z tak
dobrymi ludźmi, w pozytywnym nastawieniu i humorze – inny
wymiar! Chcę jeszcze!! :D |
| |
|
|
|
| |
|
by
PAuliNa BrATek |
| |
|
|
|
| |
|
foto: WOjTek & xTomek |
|
|
|
|
|
|