Wyprawa na GERLACH - sierpień'2004
Bramki SMS
Prognoza pogody Dodaj do Ulubionych Ustaw jako Startową

by Tomasz Kalisz SAC

english version
(the Gerlach expedition only)


Tekst o samym tylko dniu wyprawy jest
TUTAJ

Podziękowania dla Magdy i Marcina, bez których ta wyprawa by się nie odbyła



Dzień szósty wyprawy, obóz drugi. Na zewnątrz strumienie deszczu i ciężkie chmury. Planowany atak na szczyt: jutro. Prognoza pogody: totalna kaszana. Czekać czy rezygnować?

Oczywiście z tym atakiem i obozem to trochę przesadziłem, tak dla ubarwienia hehe. Tak naprawdę obóz drugi to schronisko młodzieżowe w Starym Smokowcu. A na Gerlach trzeba się po prostu wdrapać, a nie wspinać po linach jak na K2.

Ale po kolei (a jak ktoś nie chce po kolei to wyprawa na najwyższy szczyt Tatr i Karpat jest "zalinkowana" na końcu).

Słowacja
Kraj położony na południe od Polski, charakteryzujący się ble ble ble - co ja tu encyklopedię robię?

Kasa
Słowacja też jest już w Unii, tak jak my, i tak jak my od tego czasu staje się coraz droższa. Tak więc mit o tanich wakacjach na Słowacji trzeba już wpisać do historii (no chyba, że ktoś porównuje do wakacji na Majorce - no to sorry). A "po drugie primo": na Słowacji obowiązują korony słowackie i najlepiej je wymienić tam na miejscu. Po prostu kupić w banku – przelicznik i tak będzie lepszy niż w Polsce. Przykład? Brodnica (moje rodzinne miasto): 10 sk = 1,40 zł, Łysa Polana (granica): 10 sk = 1,20 zł, Slovenska Sporitelnia (takie ichnie PKO) w Starym Smokowcu: 10 sk = 1,15 zł.
Na płacenie kartami bankowymi raczej nie liczcie, bo tylko kilka sklepów i to w głównych miasteczkach daje taką możliwość.

Ekwipunek
No wiadomo - to wszystko, co w górach się przyda. Specjalistycznego sprzętu żadnego nie potrzeba. Wysokie Tatry są wysokie, ale jeśli chodzić tylko po oznakowanych szlakach, to są łatwiejsze niż nasze. Szlaki na ciekawsze szczyty (w tym na Gerlach) są nieoznakowane i można tam wędrować tylko przewodnikiem (ale też się obejdzie bez raków i czekana - przynajmniej latem ;-)
Prowiant brałem z Polski i to była dobra decyzja - słowackie konserwy są ohydne i wcale nie tańsze od naszych.

Noclegi
Szukaliśmy najprostszym z możliwych sposobów: zajeżdża się do miasta, stawia samochód na chodniku, rozłazi się po domach z uśmiechem na ustach i pytaniem: "Macie tu ubytovanie?!". Nawet jak akcent będzie nie taki jak trzeba, to Słowaki i tak zrozumieją. Kwestia tylko ceny (my znaleźliśmy full wypas w "obozie pierwszym" za 200 sk, a w "obozie drugim" też full wypas za 180 sk - w sumie było po 250, ale powiedziałem, że mam własny "spiaćku" (śpiwór), no i się udało potargować).

Transport
Żadnych problemów. Wzdłuż podnóża Tatr jeździ elektrićka - czyli wąskotorówka, dowiezie nas do prawie wszystkich punktów wypadowych w góry, a jak nie ona, to zostają jeszcze autobusy - też dość często jeżdżące, z tym, że nie ma co liczyć na rozkłady jazdy: dla słowackiego kierowcy 10 min. "fte czy we fte" nie ma znaczenia (a dla nas może mieć - zwłaszcza jak zmachani schodzimy z trasy na ostatni autobus, marząc już tylko o ciepłym prysznicu i kolacji, a tu po autobusie ani śladu). Ceny biletów da się przeżyć - w sumie taniej niż w Polsce (zwłaszcza autobusy). Oczywiście najlepiej mieć samochód, ale tu dochodzą opłaty za parkingi (160 sk/dzień), które są płatne dosłownie wszędzie i trza się nieźle nagimnastykować, żeby znaleźć coś niepłatnego.

Dojazd
Gdzie się zatrzymać? To chyba podstawowy problem wszystkich jadących "w ciemno" (tak jak my). Po kupieniu mapy Tatr Wysokich zadecydowaliśmy, że zaczniemy od Strbskiego Plesa – stamtąd wyruszają trasy na Krywań, na Popradskie Pleso, na Koprowski Stit, na Rysy i na Ostrve. Na miejscu dowiedzieliśmy się od sympatycznej pani parkingowej, że o wiele taniej jest pojechać 7 km do pobliskiej Tatrańskiej Stbry (zwłaszcza, że mamy samochód). I rzeczywiście. To samo zresztą było ze Starym Smokowcem (główne miasteczko turystyczne tego rejonu) i pobliską Starą Leśną (6 km na południe). Ale jak się nie ma samochodu, to warto pamiętać o kosztach biletów na dojazd (żeby czasem nie wyjść jak Zabłocki na mydle).
Dla podróżujących bez własnych 4 kółek polecam mimo wszystko Stary Smokowiec - da się stąd dojechać praktycznie wszędzie, a noclegi, jak się dobrze poszuka, też da się tanio znaleźć. Poza tym tu znajduje się Kancelaria Horskych Vodcov.

Biuro Przewodników Górskich
Każdy, kto chce się wspiąć na Gerlach, musi mieć przewodnika. Można oczywiście szukać przewodników tzw. niezrzeszonych, ale rzadko kiedy są oni tańsi. Najlepiej mieć 4 osobową grupę - tyle ludków jeden przewodnik może zabrać ze sobą. Wtedy też wychodzi najtaniej (1500 sk/os). W kancelarii można się wpisać na listę oczekujących (ja tak niestety musiałem zrobić, gdyż byłem sam - Magda i Marcin, z którymi wędrowałem, musieli już jechać - no i potrzebowałem 3 osób, żeby wyszło taniej - ach ta kasa). Najlepiej zrobić to zaraz w pierwszy dzień wyprawy, bo potem może być tak:
niedziela, obóz drugi, pogoda piękna, liczba oczekujących na Gerlach 1 (czyli ja), liczba koron w portfelu: o dużo za mało, liczba dni na które mnie stać: 1

Dobrze, że się przypadkiem trafiło trzech Anglików spragnionych najwyższego szczytu, bo inaczej wrócił bym do domciu ze zwieszonym nosem (tu pozdrawiam Johna, Paula i Kevina – to dla nich specjalnie umieściłem na górze link do angielskiej wersji tekstu).
 


Oczekując na Gerlacha


Porządny mieszczuch musi przestawić swoje mięśnie z trybu tramwajowo-autobusowego na tryb wędrowczy. A do tego nie wystarczy żłopanie słowackiego piwa w pobliskim pubie. Atak na szczyt najlepiej zaplanować na 4-5 dzień, a do tego czasu można np. zrobić:

Dzień pierwszy - Popradskie Pleso i Ostvra (1980m)
Czas ok. 2.30 wejście, plus 2 h zejście.
Punkt wyjścia: Strbske Pleso.
Traska na początek. W sam raz po całonocnej jeździe. Malownicze jeziorko Popradzkie i położony nad nim szczyt Ostrva.

Dzień drugi - sedlo Bystra Lavka (2300m) i Solisko (2117m).
Czas: 8.45 h (czasy podaję wg mapy turystycznej. Wprawieni wędrowcy mogą spokojnie w nie wliczyć dłuuugie odpoczynki i jeszcze odjąć z jakieś 1,5 h)
P. wyj: Strbske Pleso.
Wspaniała wędrówka dwiema dolinami, z podejściem na przełęcz Bystra Lavka (2300m). Malownicze, groźne szczyty dokoła (zwłaszcza przy lekko pochmurnej pogodzie). Na koniec - jakby na deser - można zdobyć Solisko. Trasa do tego szczytu prowadzi z Chaty pod Soliskiem (całkiem nastrojowe schronisko) i ponoć ma zajmować 1 h - ale to chyba tylko wtedy, gdy ktoś najpierw wypije 3 piwa w schronisku ;-)

Dzień trzeci - Krivań (2494m).
Czas: 6.20 h, P. wyj.: Parking przy Trzech Studzienkach (Tri Studnicky)

Choć ten szczyt jest tylko 5m niższy od Rysów, to wejście na niego jest o wiele łatwiejsze. Widzieliśmy tam nawet 6 letnie dzieci. Jednak 3 h podchodzenia, praktycznie cały czas pod górę, są wyczerpujące. No i Krywań robi się niebezpieczny przy zmianie pogody. Tak więc trzeba uważnie słuchać prognozy.

Dzień czwarty - Pol’sky hrebeń (2200m) i Vychodna Vysoka (2429m)
Czas: 8.20 h, P. wyj.: Tatranska Polianka

Kolejna dolina, tym razem cały czas z widokiem na masyw Gerlacha, który tego dnia był wyjątkowo niedostępny i pochmurny. Po drodze katastrofalna komunistyczna budowla typu późny Gierek czyli Sliezky Dom. Schronisko, które swoim wyglądem dosłownie oszpeca całą dolinę. Wejście na Vychodną Vysoką średnio trudne, z kilkoma łańcuchami. Za to widoki przepiękne - Gerlach, Łomnica, Rysy, a nawet Giewont!

Dzień piąty - Doliny Studene (mała i wielka) i Priećne Sedlo (2352m)
Czas: 8.20 h, P. wyj.: Stary Smokowiec

Trasa wypasiona. Koniecznie do zrobienia! Po drodze trzy przecudowne schroniska: Bilikova chata, Teryho chata i Zbojnicka chata. Do tych dwóch ostatnich zaopatrzenie ludziska wnoszą na własnych plecach! Rekord to 220 kg (słownie: dwieście dwadzieścia!) wniesione przez jednego z tragarzy. Poza tym przejście przez Priećne Sedlo to ponoć najdłuższa trasa z łańcuchami w słowackich Tatrach (ale i tak jest jak 1/10 naszej Orlej Perci).

Dzień szósty - dzień pożegnania z Magdą i Marcinem, dzień poszukiwania noclegu w obozie drugim (Stary Smokowiec) i przewodnika na Gerlachovski Stit.

Dzień siódmy - Dolina Siedmich Pramen, Zelene Pleso, Dolina Keżmarskiej Bielej Vody
Czas: 6.50, P. wyj.: Keżmarske Żl’aby, P. powr.: Kysly Pramen (przystanek autobusowy)

"Lajtowa" traska. Dobra też na początek. Ja wziąłem ją ponieważ Kancelaria Horskych Vodcov jest otwarta od 12.00 do 18.00 - tak więc trza było wrócić przed 18tą z trasy, żeby sprawdzić, czy ktoś więcej jest chętny na Gerlach. No a poza tym padało, więc o szczytach nie było mowy.
W czasie wędrówki piękne porównanie Tatr Belianskich i Tatr Vysokich. Groza i potęga Wysokich w porównaniu z łagodnymi stokami i białym odcieniem skał Belianskich dawała niesamowity efekt. Do tego jeszcze niebieskie niebo i słońce były tylko nad Belianskimi, a ciężkie czarne chmury zasłaniały Wysokie. Super! No i po drodze najtańsze schronisko jakie spotkałem: Chata Plesnivec (130 sk/os z własnym śpiworem). W porównaniu do pozostałych (średnio 380 sk/os) to naprawdę niezły wynik.

Dzień ósmy - Slavkowski Stit (2452m)
(Totalna desperacja. Kasa się kończy. Pogoda się wreszcie ustabilizowała. A z Gerlachem nadal nic)
Czas: 8 h (sporo przesadzony!), P. wyj.: Stary Smokowiec

Piękny szczyt, z którego mogłem podziwiać zarówno Gerlach jak i Łomnicę. Podejście nietrudne, choć mozolne (cały czas pod górę). Warto – dla samych widoków!

Dzień dziewiąty - GERLACH (2655m n.p.m.)

Dzień dziesiąty - powrót do domciu.
Z Popradu przez Stary Smokowiec kursuje polski PKS do Zakopca. Bilet 13 zł. I uwaga: kierowca przyjmuje tylko naszą walutę, koron nie uwzględnia. Musiałem lecieć od autobusu z plecakiem na barach, żeby szybko sprzedać korony w pobliskim kantorze. Nie udało się, ale na szczęście rodacy poratowali. Jednak nie taki Polak straszny, jak go malują :-)

A gdzie w przyszłym roku?
No na Mount Everest to raczej chyba nie... ;-) ale pożyjemy, zobaczymy.